4:45

07:24
24.11.2018

Od 4:45 nie śpię. Musiałam dziecko odwieźć na dworzec bo się wybrało do stolicy po targowe wrażenia. Nie wróciłam do łóżka ale zaczęłam sprzątać. Zostało tylko odkurzanie jak się jaśniej już zrobi. Zrobię dziś zdjęcia mieszkania by już mieć gotowe do wystawienia go do wynajmu. To przyciągnie też zmiany, zmiany przeprowadzki, nowych i lepszych zmian. Czekam na ogrom dobrej energii.

On nadal jest w moim życiu. Ma jakieś swoje zawirowania i nasz kontakt jest już rzadszy. Nie wiem czy zmierza to ku końcowi czy on musi się uporać ze swoimi wewnętrznymi problemami. Nie pytam i nie naciskam, bo jeśli zechce sam powie i przyjdzie. Wiem, że jest bardzo ważny dla mnie. Bardzo. I to nie mrzonka, to poważna sprawa.

Codziennie słucham siebie, by przyzwyczaić się i by odkryć to co inni widzą. Oswajam się ze sobą. Jeszcze długa droga przede mną do innych zmian, ale może dam radę, może pokonam strach i stanę się w tym odważna. Na wszystko potrzeba czasu, choć głowa by chciała teraz i już… a tak się nie da. Może i dobrze.

Wczoraj upiekłam ciasto i chleb, w sumie pieczenie chleba to norma u mnie od roku.

W niedzielę jadę do stolicy bo w poniedziałek mam rozmowę w sprawie pracy. Nie jestem przekonana do Warszawy kompletnie. Nie czuje tego, ale jadę bo muszę mieć pracę i potrzebuję zmian. Liczyłam na inne miasto, ale może Odgórny chce dla mnie inaczej. On wie co dla mnie dobre, wiem to.

Wpis pełen chaosu, ale tyle myśli mam w głowie.

Widno już jest. Idę podciągnąć żaluzje.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz