47

20:37
29.01.2019

Nie potrafię opisać tego co czuję. Wyrazić słowami myśli kotłujących się w mojej głowie. Coraz bardziej emocjonalnie przeżywam różne wydarzenia z życia. Najmniejsze odstępstwa od codziennej rutyny. Dzień przed. Spać nie mogę. Tworzę scenariusze. Jeśli coś się już wydażyło, czy to planowane czy nie, przeżywam do końca dnia i oczywiście nie mogę zasnąć. Tworzę w głowie tym razem scenariusze jak powinno było to wszystko wyglądać. Co powinnam powiedzieć. Serce zaczyna bić mocniej, oddech przyspiesza, zaczyna mi się kręcić w głowie. Mówię sobie sama, przestań! Daj już spokój. To już było i nie wróci.

Znajoma chce się spotkać. Na babskie plotki. Czemu ze mną? Może dlatego, że kiedyś jeszcze dało się ze mną porozmawiać, miło o byle czym, pozytywnie. Potrafiłam się jeszcze cieszyć. Teraz jestem inna. Nie chcę psuć jej dnia. Chyba, że się bardzo postaram i nałożę uśmiechniętą maskę. Na 90% do spotkania nie dojdzie, bo pewnie je odwołam wymyslając powód.

To ma być za tydzień. Ja juz przeżywam…

Sick brain.

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
sunlover

Znam to. Perspektywa, że mam gdzieś pójść, z kimś się spotkać mnie paraliżuje. Źle się czuję, męczę się, nie potrafię odpuścić. Nie wiem co gorsze. Spotkać się czy odwołać. I tak w kółko. Analiza trwa nieustannie a ja coraz bardziej się zapadam. Nie czuję się i chyba nigdy się nie czułam atrakcyjnym obiektem do spotkań towarzyskich czy jakichkolwiek innych. Uważam, że to strata czasu, obowiązek a nie przyjemność. Czuje, że nie spełniam oczekiwań drugiej strony… Pozostaje więc izolacja przez co czuję się jeszcze gorzej… Dlatego nie wiem co Ci poradzić, jak Cię wesprzeć. Chyba tylko mogę napisać, że dobrze to… Czytaj więcej »

MindtheGap

Jeśli chodzi o spotkanie to też kilka osób chce się ze mną spotkać, a ja to ciągle odwlekam, bo wiem, że te osoby się przyzwyczaiły, że będzie wesoło itp. , a ja jestem teraz inna, mało mówię, wolę słuchać i boję się, że będą zawiedzione i pomyślą „co za nudziara”.