Co z oczu, to… lepszy dzień :)

23:44
20.11.2018

Miałam nie pisać dziś, ale stwierdziłam: „A co tam! Napiszę”. Niech taki dzień też będzie uwieczniony. Dzisiejszy dzień przebrnęłam nawet super. Nie myślałam o nim prawie wcale, no, może ze 2 razy pomyślałam po krótce ale zaraz się zganiłam, że nie będę skoro on nie myśli i nie stać go by wysłać nawet głupią emotkę, że myśli. Fakt, że zajęłam się dziś mocno czymś i to mi zajęło 3/4 dnia. Jutro też sobie wymyślę coś ważnego, albo nawet kilka rzeczy i nie będę o nim myśleć i gdybać czy się odezwie czy nie odezwie, myśli czy nie myśli. Szału można od tego dostać. Serio, cieżko jest być kobietą, zwłaszcza zakochaną. Nie lubię siebie za to.

On zadzwonił wczoraj wieczorem, że tęskni i takie tam, no i oczywiście srałam ze szczęścia, ale jak dziś milczenia dzień cały to już mi sraczka minęła i koniec z roztkliwianiem się. Ja też trzymam fason i też milczę. Niech nie myśli, że będę skakać…o nie! Muszę teraz wejść w taką fazę, że nie czekam na jego znak ani telefon. Muszę przejść na tryb spoczynku i żyć swoim życiem, a jak on zechce się zaakcentować to niech to zrobi byle by na mnie nie wywarło to wrażenia. Chcę być oschła i nieczuła.

Wiem, że może jestem nienormalna ale wciąż mam nadzieję na ta pracę w Gdyni. No nie wiem czemu, ale czuję, że to nie koniec. Dziwne to jakieś ale cholera liczę na tą pracę. Chcę się wyrwać stąd, dzieciak też chcę, i ja potrzebuję tej zmiany. Tak, wiem…. jestem monotematyczna. Trudno!

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
gosc

To ja trzymam kciuki za te Gdynie :)Fajny wpis, taki energetyczny. Bije od Ciebie siła dziewczyno! Pozdrawiam