Dziewczyna szamana

21:30
6.06.2019

W sumie sama nie wiem, czy jest jakiś większy sens rozdrapywania tego, co mnie spotkało, jakie to zrodziło konsekwencje, czy wpływa to na mnie dalej.

Czasem myślę o sobie, ot tak, widząc narzeczonego obejmowanego przez swojego tatę, słysząc od kuzynki, że była z mamą na zakupach, zastanawiam się, co zrobiłam nie tak.

Dlaczego mama mnie nie kochała? Dlaczego piła i wyzywała trzynastoletnie dziecko? Dlaczego musiałam nagą zakrywac szlafrokiem i ciągnąć do jej pokoju? Dlaczego tata policjant nigdy nie powiedział jej „nie traktuj tak mojej córki”? Dlaczego nie umiem mówić „mama” czy „tata”?

Dlaczego widziałam, jak łamie jej żebra i dlaczego go broniłam gdy rzucała w niego szkłem i nad ranem musialam słuchać, jak stawia mu warunek

„albo ona wypierdala albo sie rozstajemy”. Klasa maturalna. Przepłakałam cały dzień bojąc się co się ze mną stanie gdy wrócę ze szkoły do domu.

Nie moglam powiedzieć nikomu bo gardło ściskał mi lęk. Wyprowadziłam się do mojego przyszłego męża, gdy miałam osiemnaście lat. Nie chciałam nigdy tu wrócić.

W kazdym zyciowym wyborze po maturze, bylam sama. Kazdy powtarzał mi „jestes dorosła”. Zawsze byłam dorosła. Od szóstego roku życia jestem dorosłym człowiekiem, który musi za siebie odpowiadać.

Nie wiem, czy powinnam wchodzić w szczegóły, mam je wszystkie w glowie, każde słowo. Każdą ucieczkę z domu przez okno. Wyrwane drzwi łazienki żeby oboje zaszczuli mnie jak zwierze. Bo matce się cos przewidziało. Nigdy się tak mie bałam jak wtedy kiedy ojciec po prostu wyrwał zamek. Nigdy ze mną nie porozmawiał. Kiedy babcia go opieprzyla, ze co on robi, gdy juz mnie znalezli zapłakaną i przerażoną na drzewie,po prostu złapał mnie za glowe i przyciągnął do piersi. Jak chłopca. „sory stary”. Coś w ten deseń. Nie wiem czemu działał jak ona mu zagrała. Nie wiem czemu mnie tak nienawidzila skoro teraz udaje, że nic takiego nie miało miejsca. Jestem przewrażliwiona, tak mówili. Gdyby nie to, że moja kuzynka była świadkiem większości tych zdarzeń gdy matka sie nade mną znecala, pomyslalabym, że postradalam zmysły.

Kiedy juz sie wyprowadziłam, nie liczylo sie nic poza miłością i pracą. Nie obchodziła mnie szkoła, chciałam zarobic i zdobyc jak najwięcej. Ale zarabialam marnie.

Wspólne mieszkanie z rozpuszczonym i oderwanym od cycka matki (jeszcze wtedy) chlopakiem, ktory sprawil mi mnóstwo przykrosci (o tym kiedy indziej) i agresywnej wariatki, nie mogło pojsc dobrze. Awantury między nami były na porządku dziennym. Zachowywałam się źle. Niszczylam i jego i siebie. Biłam go, okaleczałam się, wyzywałam, pakowałam go i kazałam wypier… Robilam rzeczy ktorych po dziś dzien żałuję.

Zmieniłam to w sobie, w między czasie ojciec się rozwiódł, wspierałam  go w tej decyzji. Matka niszczyla i siebie i jego. Mnie zniszczyła już dawno.

Po kilku latacg tulaczki postanowiłam, że chce mieć dom. Mój przyszły oczywiście nie wiedział czy chce i czy chce ze mną. W koncu sie namyslil. Wrocilismy do domu rodzinnego zeby odłożyć pieniadze. Nie udalo sie. Ale babcia nam pomogla. Wsparla nas  itp. Itd. A ja idę na przod. Zmieniam sie choc niedostatecznie. To urywki mojej historii. Postaram sie opisać dokładniej te główne przykrosci, traumy i kompleksy, posegregowac je, zamknąć w szufladkach. Zakończyć tamten etap.

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
HowToBeFree

Takie historie dają wiele do myślenia. Zastanawiam się, dlaczego niektórzy ludzie, którzy chcą mieć dzieci, starają się, są dobrymi ludźmi – nie mogą. To ludzie, którzy krzywdzą, nie spełniają swoich obowiązków rodzicielskich w najmniejszym stopniu, nie powinni nigdy być „rodzicami”. Żeby oszczędzić wielu niewinnym istotkom cierpienia. Żeby mogły urodzić się w normalnej rodzinie po prostu.
Wydajesz się być bardzo silną i dojrzałą osobą, chociaż młodą (sprawdziłam w Twojej metryczce). Podziwiam Cię. Przesyłam dużo ciepła. 🙂

Szuzi

Czasem jak czytam niektóre wpisy tutaj, to mam wrażenie, że pisze je ja… Pękają bańki ze złudzeniem o własnej wyjątkowości. Pyk…pyk…pyk…
Historie wszystkich skrzywdzonych są tak schematyczne i podobne, że czytając je ma się wrażenie jakiejś dziwnej więzi z piszącymi. Pozdrawiam Cię. Przechodziłam przez podobne piekło… Będę śledzić Twoje wpisy.