Głośne myśli

18:46
12.05.2019

W sumie nawet nie wiem czy jest sens tu cokolwiek pisać, przecież to i tak nic nie zmieni, jedynie to zmienić może moje działanie, odwaga, podjęcie decyzji… We wtorek udało mi się wyrwać z domu na kilka dni, powiedziałam, że jadę do koleżanki i w sumie byłam u niej na jeden dzień i noc, ale tak na prawdę to pojechałam do swojego znajomego… Niby wszystko byłoby ok, z tym, że ja nie chcę aby ten znajomy zaraz sobie myślał, że łączy nas coś więcej, doszło do zbliżenia fizycznego bo inaczej tego nazwać nie mogę… Było w pewnym sensie przyjemnie, fajnie było doznać czegoś za czym się tęskni nawet w tej szczątkowej formie. Kiedyś seks był w mojej hierarchii ważności rzeczy/wartości był na pierwszym miejscu, nie ma co siebie oszukiwać, pewnie na pierwszym miejscu powinna być miłość itd a u mnie jest seks i to się chyba raczej nie zmieni. Uwielbiam seks, odkąd poznałam jego smak i to jak bardzo można czuć euforię i ekstazę jednocześnie, to jest mega uzależniające! A w gruncie rzeczy sama sobie odebrałam możliwość realizacji siebie w tej kwestii… Społecznie niestety kobieta która przyznaje się do uwielbiania seksu jest uznawana za ku… niestety…. facetom można wszystko a kobiety za to samo są potępiane… Nie wiem jakoś matką ani żoną prawdopodobnie nie będę więc co mi pozostaje? Bycie kochanką… Będąc kochanką oddałam tak na prawdę całą siebie bez oczekiwań z drugiej strony a może powinnam jednak pewnych rzeczy oczekiwać? Błądzę w tej chwili myślami, bo zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem typem typowej stereotypowej kobiety która dąży do rodzenia dzieci i posiadania męża…. Nigdy tonie było moim zamiarem… Długo potępiałam się za to, długo nie potrafiłam zaakceptować tego, że jestem świetną kochanką i w tym życiu chcę się manifestować w ten sposób. I tylko to jest mi potrzebne do szczęścia. Żadne rzeczy materialne nie są w stanie równać się z dobrym seksem… Tylko dlaczego to mi wystarcza? Dlaczego nie pragnę czegoś więcej? Czy czuję że na to nie zasługuję? Czy po prostu wiem, że pewne rzeczy są niemoralne i robienie ich powoduje we mnie dysonans poznawczy? Bo może bym chciała być kochana, mieć super męża przy sobie który mi pomaga a jednocześnie dobrze grzmoci? Czy tego nie da się połączyć?

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Szuzi

Na pewno da się połączyć… ale jeśli decydujesz się być kochanką to na ten czas odbierasz sobie tę możliwość.