Gówniany plecaczek mam zawsze przy sobie. I tak już do końca.

18:36
16.11.2018

Nie, nie jestem debilką moi mili. Jestem świadoma, że dostałam od życia plecaczek z gównem. Nie mam go jak wyrzucić, nie mam komu oddać, nie mogę sprawić, żeby zniknął. Mogę z nim żyć, czasem zdjąć go z pleców, ale kiedy ruszam dalej znów muszę go zabrać ze sobą. Jestem cwaniarą. Kupiłam wózeczek na którym wożę swój gówniany plecaczek. Lubię mój wózeczek, ale czasem trzeba w nim zmienić koła, wtedy gówniany plecak znów wędruje na plecy. Wymieniam koła i znów zdejmuję plecaczek. Całe życie z plecaczkiem. Szkoda, że pół życia zmarnowałam siłując się i głowiąc jak go wyrzucić i pozbyć się na zawsze. Teraz wiem, że to niemożliwe. I teraz dopiero mi lepiej. Nawet z moim gównianym plecaczkiem. Amen w pacierzu.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz