Jak zostałam świnią

22:06
13.11.2018

Wiem już, że ją odwołają. Nie straci pracy, dostanie „poziomy” awans. Być może nawet wynagrodzenie będzie miała takie samo. Ale bedzie bez znaczenia. A była ważna. Lubiła być ważna.

Czemu czuję się jak suka? W piątek byłam szeryfem z Texasu. Dziś się czuję, jakbym kogoś zamordowała. Może po raz pierwszy w życiu nie jestem ta miła i w porządku? Co to dogada się świetnie z każdym? Taki bezpieczny komfort – nikomu się nie narazić. Bo przecież jestem ułomna, niedoskonała – dlatego muszę z każdym zawsze dobrze żyć, bo jeszcze ktoś mi wypunktuje moje usterki i niedociągnięcia. A jest ich bez liku: tylko wymieniać.

Teraz smakuję, jak to jest być wrednym. Bo taka na pewno jestem dla mojej szefowej. I być może dla jej popleczników. Którzy też na nią gadali codziennie, a jak przyszło co do czego, wyszło, że nie mogą bez niej żyć. Są jak owieczki bez pasterza.

Nie pozostało mi nic z mojego piątkowego triumfu. Czuję się jak zły człowiek. Suka, co wygryzła świetną merytorycznie szefową. Pewnie złamałam jej karierę, której poświęciła tyle lat ciężkiej pracy. Zrobiła mnie kierownikiem. Bo się dobrze dogaduję z ludźmi. Nawet jedną trudną panią 60+, której nikt nie umie ujarzmić. No jasne, ale ją samą wygryzłam.

Czemu takie emocje? Czemu żałuję tego wszystkiego? Czemu żałuję, że się po prostu nie zwolniłam? Czemu jest mi źle? Konflikt, odpowiedzialność za decyzję. Zmiana. Nieznane. Ryzyko.

Nie wiem, czy dziś zasnę. Nie chcę tam wracać. Po co to wszystko było. Moglam odejść. Do tego miejsca i tak mam uraz. Nigdy nie będzie fajnie.

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
zielonysmok

Ja bym dal tytul ” jak wzielam sprawy w swoje rece i zaczelam decydowac o swoim zyciu” 🙂