Jestem brzydka. Dlatego jestem dziewicą i jestem sama

13:40
11.01.2019

To moj pierwszy wpis. Nie prowadzilam nigdy notatek, wydawalo mi sie to glupie. Kojarzylo sie z tym, jak mialam nascie lat. Kim ja wlasciwie jestem? Nikim. Zerem, ktore ciagle ma dola, skonczylo najgorsze liceum, a potem historię. Bo bylo najlatwiej sie dostac. Z ocenami mizernymi. Teraz od 2 lat szukam pracy. I nic. Po studiach pracowalam w Anglii przez 4 lata. Byłam szwaczka, potem skladalam pudła. Uzbieralam troche pieniedzy, ale bylo mi tam zle, praca sie skonczyla i wrocilam do rodzicow. Nawet nie nauczylam sie angielskiego, bo obracalam sie w towarzystwie samych polakow (głównie patolgii). Mieszkam z rodzicami, ktorzy juz maja mnie dosyc. Nigdy nie bylam w związku, mam 28 lat i jestem dziewicą. Jestem brzydka. Nie mam zadnego defektu powypadkowego, ani nic takiego. Po prostu jestem brzydka. Nawet jak sie umaluje. Nie jestem gruba, raczej normalna, ale mam wstrętny wielki garbaty nos i odstające uszy. Kiedyś chcialam sobie zrobic plastykę uszu, ale przez swoją nerwice i strach zrezygnowalam. Na nos mnie nie stac, ale pewnie skonczyloby sie tak samo. Nie mam chęci do życia. Brakuje mi ukochanej osoby, chciałabym miec swoja rodzine, dzieci. I wyprowadzic sie od moich rodzicow. Oni nie sa zli, ale nie chce czuc sie jak nieudacznik zyciowy i jakis niedorozwoj. A tak wlasnie jest. Mam kilkoro znajomych, ale oni sa na etapie robienia powaznych planow i te ich plany sa realne. ja tylko marze. Kto by mnie chcial? z takim nosem i uszami. W makijazu wygladam jak karykatura tranzwestyty. I nie wierze ze wyglad nie ma znaczenia. Chocbym nie wiem jak zajebista byla (inna kwestia ze nie jestem) to i tak nikt by mnie nie chcial. Zazdrosze dziewczynom ktore maja facetow, trzymaja sie za rece. Ja czuje ze bede sama juz zawsze.

Jeszce napisze czemu zalozylam tu konto. Bo nie mam z kim pogadac, bo jest mi ciagle zle, a na fejsbuku ani twitterze nie zamierzam sie osmieszac w grupach swoimi zwierzeniami. Jestem nikim. Czuje sie jak nikt. Nie wiem czy to jakas depresja. Kiedys leczylam sie na nerwice. Lekami. Nie bylam na zadnej psychoterapii ani niczym takim. Nie dalabym rady opowiadac o tym jaka jestem wstretna i jaka niechec do siebie czuje. Dlatego jestem tutaj.  Chyba poczulam sie troche lepiej. Ale pisanie i tak nie zmieni mnie w atrakcyjna kobiete.

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Asiaa

Hej. A ja Cię podziwiam, bo przez cztery lata pracowałas w Anglii (czyli jesteś zaradna), skończyłaś trudny kierunek (trzeba mieć dobrą pamięć do dat i różnych wojen) i radzisz sobie jak najlepiej potrafisz. Na nerwicę czy obniżony nastrój leki słabo działają, już lepsza jest psychoterapia. Ale tu też trzeba uważać, żeby trafić na kompetentną osobę. Twoje przemyślenia co do wyglądu są mi bliskie, też uważam sie za najbrzydszego człowieka na świecie, nie wartego miłości. Ale to źródło ma nie w samym wyglądzie, a głębiej. Wygląd to kwestia też zadbania o siebie – odpowiedniej fryzury, makijażu, ładnych ciuchów – ale przede… Czytaj więcej »

magda

Hmmm. Jakby to powiedziec. Ja mialam podobne myslenie jeszcze rok temu. Bylam tak gruba, ze robilo mi sie niedobrze jak patrzylam w lustro. Teraz jestem chudsza, ale nadal gruba, a skora wisi mi jak u shar-peja. A odnosnie mezczyzn. Lat mam wiecej a dziewica przestalam byc w nowym roku. Chyba duzo zalezy od nastawienia. Naprawde. Dla wielu ludzi pociagajaca moze byc osobowosc. Samej mi w to ciezko uwierzyc, ale to chyba najrozsadniejsze wytlumaczenie mojego bycia w zwiazku.

Szuzi

Tez jestem brzydka 🙂 I wydaje mi sie ze gdyby to czy sie kogos ma u boku czy nie zalezalo glownie od urody to bylabym sama. Ale na pewno nie zalezy. A zwiazek ktory jest tak powierzchowny ze oparty glownie na atrakcyjnosci fizycznej partnera nie jest w stanie przetrwac dlugo. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Bo moze np moj maz jest zbokiem i lubi brzydkie 🙂 Ja tez bym Ci polecila psychoterapię.

Wariatka

Tez jestem brzydka…i stara. Nie moglam zaakceptowac siebie. Teraz po kilku poprawkach dalej nie moge. A Twoj epitet „karykatura tranzwestysy” idealnie do mnie pasuje. Bardzo mi przykro. twój post jest przesycony rezygnacją i niechęcią do siebie samej. Może powinnaś spróbować terapii. Jak nie zwykłej, to takiej online? Może to nie jest zbyt na miejscu ale „Każda potwora znajdzie swego amatora”. Ja znalazłam i miliony innych dziewczyn też. Wierz lub nie ale swoje wady, Ty widzisz najdokładniej…dla innych niekoniecznie są istotne. Przykre, że zyjemy w takich debilnych czasach, że presja jest ogromna, wszyscy zamieszczaja swoje durne sweetaśne focie. Chore.

Michal

Rozumiem Cie też nigdy nie byłem w związku i też miałem – mam kompleksy przez wygląd, a także problemy z moim zachowaniem. Od niedawna zacząłem terapie ale już, jakiś czas temu zrozumiałem jedną rzecz. Nikt nas nie pokocha jeśli sami siebie nie pokochamy, i nad tym trzeba pracować. Oczywiście wygląd jest ważny, ale najważniejsze jest to jak postrzegamy siebie, czy czujemy się ze sobą dobrze i nad tym w pierwszej kolejności trzeba pracować, bo wygląd można zmienić ale pewne rzeczy zostają w głowie. Miałem trądzik, wyleczyłem, miałem krzywe zęby wyprostowałem, poszedłem na siłownie. I co spoko nie jestem, super brzydki… Czytaj więcej »