Jestem chora, tak wiem.

15:09
11.02.2019

Nie umiem o tym powiedziec glosno. Nawet wstydze sie pisac. Wczoraj zmasakrowalam sobie uda i dekolt. Wygladam ochydnie, wstretnie i to takie smutne. Wbijalam igly, probowalam usuwac male krostki. Noz, peseta, nawet pilniczek do paznokci. Probowalam wielu rzeczy. Jak juz fizycznie sie zmecze tym okaleczaniem. Jak juz jesten w oplakanym stanie, to moge skonczyc. Przynajmniej twarz mam normalna i nie widac ze cos ze mna nie tak. Mam jakas dziwna przyjemnosc z takiego kontrolowanego bolu. Lubie swiadomosc, ze to ja decyduje i moge przestac kiedy chce. W teorii, bo praktycznie jak powiem a, to zatrzymuje sie na „z” dopiero. Jesli chodzi o sex jest coraz gorzej. Jest mi beznadziejnie. Czasem czuje sie jak krolik. Taki maly slodki z puszystym ogonkiem. Nuda i monotonia. Coraz mniej rzeczy mnie cieszy, coraz bardziej irytuje i uswiadamia, ze jestem dziwna i musze zajac sie soba porzadnie. Na razie wzrasta moja samoswiadomosc i tyle. A ja chce sie przestawic na normalnosc. Moze to chodzi o zwiazek? Moze nie umiem zyc z czlowiekiem o podobnym do mojego usposobieniu? Pewnie chodzi tez o dziecinstwo i nieobecnych rodzicow. I to ze musialam kontrolowac wszystko sama…i tak mi zostalo. Nie wiem co ze soba robic. Nuda, stres, minotonia, strach i nawet zbyt wielka radosc – ja mam na to jeden sposob: wejsc do lazienki i rozdrapac swoja skore do krwi, do zywej rany. Wtedy jest spokoj, moja uwaga odwraca sie od problemu. Moj sukces? Przynajmniej przerzucilam sie z Twarzy na zakryte miejsca. Z tym sukcesem oczywiscie ironizuje.

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Nietypowy27

Proponuje poświęcenie dla innych. Czasami dawanie szczęścia to jedyny droga do samospelnienia. Przykro mi, że cierpisz.