Kłamstwa w betonie

00:47
12.07.2019

Nie mamy dzieci. Nie dlatego, ze nie chciałam. On chyba jeszcze ma nadzieję. Ja odwlekam. Mam 35 lat. Pobudki czysto egoistyczne: chciałam mieć ładną figurę, czas dla siebie…na naprawę siebie. Marzyłam o dobrym życiu. O zwyczajnym życiu, ze zwyklymi problemami. Dlaczego jeszcze nie moglam się zdecydować? Bo chciałam zrobić karierę, dorobić się, mieć stabilną sytuację. To głupi powód, bo wtedy jeszcze myślałam, że sytuacja człowieka mojego pokroju może być stabilna. Potem odwlekałam, bo po prostu sie bałam, że jestem zbyt wielką egoistką, by pokochać kogoś bardziej niż siebie. A dziecko właśnie tak trzeba kochać.

Teraz próbujemy dalej. Mój (nazwijmy go na potrzeby tutejszych zwierzeń Panem Tadeuszem) mąż nawet zdeterminowany badał nasienie. Ja rzekomo badałam siebie. Tak. Tak. Tak. Mój mąż to psychopata w dużej mierze zniszczony psychicznie. Jak ja…ale ja mam świadomość. On przekonanie, że jest dobrym czlowiekiem, ziomalem BOGA…jego sługą i wiernym fanem. Odcinam się.

Pan Tadeusz jest przekonany, że problem jest natury psychologicznej. Mam blokadę psychiczną i przez to nie zachodzę w ciążę. Przez to jego mamusia uzbierane do wielkiej szklanej kury pieniądze na chrzciny wnuka, obdarowanego koniecznie imieniem dziadka, będzie kisić nadal w pojemniku.

Prawda jest taka, że biorę tabletki antykoncepcyjne od 15 lat. Nie chcę dziecka. Nie z nawiedzonym grubawym Panem Tadeuszem. Nie z nim. Ale jak odejść od Pana Tadeusza skoro ten płacze, że kocha i grozi, że sie zabije? Że zostane sama i zabierze mi wszystko… Jak odejść skoro Pan Tadeusz jest jednoczesnie Panem mecenasem – Bogiem małego świata w ogromnej firmie…w ktorej ja jestem podlegajacym mu małym czlowieczkiem?

Szef

Maż

Boży Sługa

Psychopata

Wstrętny śliniący sie grubas z ego milion razy większym niż jego ukrywający się w faldach tłuszczu fiutek

I ja. Zaburzona. Egoistka. Zlośnica. Niestabilna. Zbyt ambitna. Wymagająca zbyt dużo od siebie, ale wiecej od otoczenia. Rozerwana. Zgnojona. Zdołowana. Przegrana. Zrezygnowana.

Nienawidzę swojego życia. A kiedy przeczytam to za rok, będę czuła to samo. Bo nie umiem niczego zmienić. Boję się, nie chcę. Jakby ktoś zabetonowal mnie od pasa w dół w ogromnej dziurze….

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz