Kompromitacja

10:45
29.11.2018

Byłam właśnie na spotkaniu na którym była moja eks szefowa i kierownictwo wyższego szczebla. Nie zajmowałam sie wcześniej tym tematem, pojęcie miałam zerowe, mimo, że siedziałam nad tym wczoraj do 1-ej w nocy a dziś od 5-ej.

Dukałam tępo coś z kartki trzęsącym się głosem. Na zadane pytanie nie umiałam odpowiedzieć. Zero, dno.

Moja była szefowa brylowała wraz z innymi dyrektorami. Humor miała szampański. Myślę, że moje upokorzenie sprawiło jej ogromną przyjemność. Wyszłam na debila. Fajnie się zapowiada. To może się wydać niezrozumiałe wszystko, ale żeby to wyjąśnić musiałabym podać zbyt wiele szczegółów. Krótko mówiąc: ona jest odwołana, nikt jej nie podlega, ale nadal jest w grze. Bo trudno ją zastąpić niestety. Charakter miała paskudny. Ale może jak ktoś ma taaaaaką wiedzę, to mu wolno? Serio. Może tak?

Acha – jak na złość jest przemiła. Profesjonalna, uprzejma. Jak w końcu zaatakuje, to konkretnie i celnie. Jest cholernie przebiegła i szybko myśli. Niestety, bystrzejsza jest ode mnie. Rozjedzie mnie w mig, gdy tylko będzie miała okazję. Trzeba uważać. Najbardziej się martwię, co będzie, jak złość i niechęć do niej mi przejdzie. I znowu przyjda wyrzuty. I nie daj Boże jeszcze ją przeproszę, jak depresja mi się pogłębi. Dżizes. Na szczęście mam nowe tabletki na stabilizację nastroju.

Jest źle, trzeba szukać pracy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz