Moje dziecko odżyło. Odżyłam ja.

23:48
13.02.2019

Nie wiem jak wyglądała mina mojego męża, kiedy czytał list. Nie wiem i mnie to nie obchodzi. Wiem natomiast, że bombardował mnie telefonami, podjeżdżał pod szkołę mojej córki, wysyłał mi kwiaty, wyzywał od nic nie wartych dziwek, kiedy już zdecydowałam się odebrać i robił wszystko, żebym wróciła i stała się ponownie grzeczna marionetką. Byłam gotowa. Plan był doskonały i wszystko poszło tak gładko jak na filmie. Miałam swoje miejsce, do którego on nie miał dostępu. To koniec. Pierwsza noc była dziwna. cały czas czekałam az zapuka do drzwi, mimo, że nie znał adresu. Nie mogłam spać, tylko nasłuchiwałam. Czuję się wolna i samowystarczalna. Moja córka jest ze mnie dumna. Ja jestem dumna z niej i strasznie żałuję że zrobiłam to tak późno. To przeze mnie teraz jest zbyt mądra, zbyt odpowiedzialna jak na swój wiek. To przeze mnie za dużo rozumie i doszukuje się treści pomiędzy wierszami. To przeze mnie analizuje wszystko, co jest nieszablonowe. To jedyny człowiek na tej ziemi, którego kocham.

Mieszkanie jest bardzo skromne, ale czuję tu tak błogi spokój… To nasze miejsce. Zaczynamy od zera. Złożyłam pozew z orzeczeniem o winie. Mój mąż prosił, abym nie wykorzystywała zgromadzonych dowodów w sądzie. Był gotów zrzec się praktycznie wszystkiego, oferował pieniądze. Niestety nie mogłam przyjąć jego propozycji, bo muszę mieć pewność, że nie będzie mnie już gnębił. I zabezpieczenie. Pieniądze zarobię, nie zamierzam się z nim dochodzić. Nie mam niczego do ukrycia.

Z dzieckiem nie będzie problemów, bo to tylko moja córka. Reszta rozwiąże się sama. Co wieczór z moją córką siedzimy przed laptopem i przez kilka godzin oglądamy netflixa. To ja jestem za wszystko odpowiedzialna. Kiedy zawalę poniosę odpowiedzialność. Nikt mnie nie upokorzy i nie sprawi, że poczuję się jakbym za chwilę miała zniknąć. Słowa bolały najbardziej. Słowa i spojrzenia. Kiedy w oczach drugiego człowieka widzisz pogardę, nienawiść i złość czujesz przerażenie, a jednocześnie bierzesz to wszystko na siebie. Podświadomie doszukujesz się błędów i mechanicznie obciążasz swój umysł wszystkimi okropieństwami, które usłyszałeś. Powoli zaczynam oddychać. Nie boję się. Nie popadam w paranoję. Zamknęłam drzwi. Otwieram powoli nowe i czekam… Nie wiem na co czekam, ale ten stan w którym jestem obecnie nazwałabym właśnie oczekiwaniem. Na rozwód? Na kompletne odcięcie się? Na amnezję? Na nową miłość? Wiem, pisałam, że nie chcę się wiązać, ale to nieprawda. Jak wody potrzebuję człowieka, który będzie mnie kochał i wspierał. Komu będę mogła prać, sprzątać i gotować, a kto w zamian naprawi zepsuty kran, umyje podłogę, złoży skarpetki. Chciałabym wzajemności, przywiązania, szacunku i braku dystansu. Ale jeszcze nie teraz.

8
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Szuzi

Naprawde Ci gratuluje i jestem pod wrazeniem Twojego samozaparcia i sily. Niesamowita z Ciebie kobieta 🙂

Bridget

Ogromnie dumna jestem z Ciebie czytając Twój wpis. Życzę Wam z córką spokoju i szczęścia po tych przejściach.

madonna

Wspaniale. Bardzo mądrze postąpiłaś. Życzę wiele spokoju Tobie i córce.
A propos Twojej sytuacji przyszła mi taka myśl do głowy, jak wiele związków się męczy przez nierówność finansową. Wiele kobiet (a może i mężczyzn) by odeszło od współmałżonka/partnera typu amator bokser, psycho , itd. gdyby mogły utrzymać się same a i często z dziećmi.

MindtheGap

Wspaniale się to czyta, naprawdę. Cieszę się.

ohmydeer

Bardzo się cieszę, że zawalczyłaś o siebie i swoją córkę. Jestem przy Tobie myślami. Życzę Ci z całego serca, żeby wszystko się ułożyło.