Nawarzyłam piwa i się stresuję…

17:31
13.11.2018

Dziś moja przełożona była słodka jak miód. Ale dopiero z nią „góra” rozmawiała. Ja przezornie wyszłam. Nie znam więc ani wyników tej rozmowy ani jej reakcji. Można powiedzieć śmiało, że dałam nogę. Brzuch mnie boli. Czym się tak stresuje? Że nic się nie zmieni i ona pozostanie nienaruszona, a cały impet złości zwróci przeciwko mnie. Albo, że ją odwołają i okaże się, że jestem świnią, która ją wygryzła. Już wiem na pewno, że nie wszyscy są tacy radykalni. Pewnie, łatwiej być ofiarą i się użalać niż się odważyć i wziąć odpowiedzialność. Ja już nie mogę się wycofać, już mleko się rozlało. Ale widzę, że niewiele zostało z mojego piątkowego radykalizmu

Teraz zaczynam się łamać. A może nie była taka zła? A może krzywdzę świetną merytorycznie i oddaną pracy osobę? Może po prostu było trzeba odejść dokądkolwiek, a nie kręcić aferę? Trudno, stało się.

 

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz