Chec pisania pojawia sie wraz z lekiem,obawa, strachem lub smutkiem. Teraz jest niby ok, ale boje sie ze banka prysnie.

23:04
11.01.2019

Dlugo mnie nie bylo. Bylo mi dobrze, nie czulam potrzeby pisania. W moim zyciu duzo sie dzialo za sprawa A. Wszystko jakby przyspieszylo, a ja nie umialam tego zatrzymac. Schudlam. Duzo schudlam. Kupilam nowe ubrania, znow mniejsze. Zapakowana w nie czuje sie dobrze, bez nich jest delikatnie mówiac -zle. Uprawialam swoj pierwszy w zyciu sex. Przy zgaszonym swietle, zamroczona szampanem. W specjalnym staniku-koszulce ktora zaslaniala brzuch. Wybralam taki wynalazek specjalnie na te okazje. Spedzilismy sylwestra razem. Najpierw wyszlismy do jego znajomych (tak! Pokazuje mnie juz swoim znajomym i sie mnie nie wstydzi!) , ale przed 23 ucieklismy do niego. Wiedzialam, ze chce sprawic, zeby ten pierwszy raz byl wyjatkowy. To bylo troche smieszne. Kilka swieczek, jego mieszkanie prawie bez mebli, na srodku materac. No powiedzmy, ze romantyczna byla pora. Wypilismy szampana, powitalismy nowy rok, a potem przyszlo samo. Nie czuje sie ani troche inaczej. Myslalam, ze to jakies mistyczne przezycie… Nie bylo mistyczne. Bylo niezreczne. Caly czas zastanawialam sie czy chxe mu sie smiac z mojego ciala, czy sie nie rozmysli, czy nie przestanie sie podniecac itd. Nie bylo jak na filmach. Na koniec chcialo mi sie siku i bylo mi dziwnie. Tyle w tym temacie. Robilismy to jeszcze 3 razy. Za kazdym razem bylo moze teoche lepiej i mniej nieswojo, ale stale nie moge pozbyc sie mysli, ze jestem jak jakis flak. Niby juz nie jakos strasznie gruba, ale jak wielka pilka taka do skakania…z ktorej uszlo powietrze. Nie wiem, co mam zrobic ze swoim cialem, zeby tak nie wygladalo. Wole nie myslec o lecie. Poza tym denerwuje mnie mysl, ze gdybysmy np robili to przy mocnym swietle, albo w dzien… Po prostu pomyslalby o mnie okropne rzeczy i na pewno by mnie zostawil. Dalej nie umiem uwierzyc, ze ON mnie chce. Pewnie niejedna osoba widzac nas razem pierwsze co pomysli to” co taki koles robi z takim kaszalotem?”. Zawsze gdy idziemy gdzies razem o tym mysle. Zastanawiam sie czy A zdaje sobie z tego sprawe.

Moja matka nie mogla uwierzyc, ze sie z kims spotykam. Jakbym poszla 2 oczka wyzej w jej rankingu. „Moze jestes cos warta?” – jakby miala to na koncu jezyka. Oczywiscie chce go poznac, ale ja bede zwlekac jak najdluzej. Na pewbo zrobi mi obciach, powie cos zenujacego i bedzie taaaaaka zabawna i mila. Fuj! Nie ma takiej opcji, zebym swiadomie zdecydowala sie na cos takiego.

Dzisiaj nie jestesmy razem. Moj „chlopak” pojechal na jakies targi czy cos w tym rodzaju. Nie wiem co ze soba zrobic. Nie wiem, czy powinnam dzwonic i sie przypominac, czy dac mu spokoj i czekac az on sie odezwie? A moze robic to, co mam ochote? Pelen spontan bez spiskow i niepotrzebnego zastanawiania sie nad reakcjami ktore powinny byc naturalne. No tak. Dla mnie chyba nic nie jest naturalne. I to cale bycie razem. Jak z filmu dla nastolatkow o grubasce i najwiekszym przystojniaku w szkole. Bajki niestety koncza sie wraz z napisami koncowymi 🙁 Boje sie, bo moje marzenia sie nie spelnialy…

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Pamietnik

Twoje marzenia sie nie spełniały, ale zaczely spelniac 🙂

Asiaa

Hej, byłam, czytałam, wspieram. Skoro ON jest z Tobą to znaczy, że przyciągnęłaś go do siebie i wyglądem i intelektem i osobowością. Rozumiem Twoje rozterki, bo sama bardzo dużo schudłam i nie podoba mi się moje ciało nago. Samo schudnięcie zazwyczaj nie pomaga – ćwiczenia już tak (jeśli chodzi o wyrzeźbienie sylwetki). Gratuluję utraty kilogramów. Nie ma sensu uzależniac swojej samooceny i poczucia własnej wartości od drugiej osoby. Naprawdę.