nizej

23:36
11.08.2019

Rozsypuje się. Nie mam pojęcia co jest przyczyną, może nie ma jednej. Trudno mi znaleźć coś co sprawi ze poczuje się lepiej. Natrętnie wraca mysl której bardzo się wstydzę. Nawet tu mi trudno wyjawić ze tak troche jestem zakładnikiem rodziny. Ze gdyby nie ona już by mnie nie było bo tak no przecież nie można dzieci zostawić z takim świństwem a rodzicom którzy dopiero musieli się pozbierać po śmierci dziecka dowalić druga strata. Uśmiecham się jak debil kiedy do nich jadę, ze wszystko ok, takie fajne dzieci mam a oni takie fajne wnuki. Mężowi tez nie wywinie takiego numeru no przecież taki porzadny facet.

Boje się tego ze nie jestem w sanie dać z siebie więcej dzieciom dać tyle bezwarunkowej akceptacji miłości żeby im na całe życie zostalo… nie umiem bo tonę i sama nie dostałam a może dostałam ale we mnie jest wada i wszytko byłoby niewystarczające

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
tuteraz
tuteraz

Przytulam. Miałam taki stan – u mnie było to bezgraniczne zmęczenie. Wiem, że z rodziną na karku trudno odpocząc.
Odkryłam, że mi spacery w zieleni pomagają. Japończycy nawet twierdzą, że spacer do lasu ma większą skuteczność niż antydepresanty. I słuchanie muzyki z dźwiękami ptaków, wody, wiatru.
Sił Ci życze!