ostatnia deska ratunku

20:41
23.06.2019

Lubie wyjeżdżać na weekend do mamy. Mamy swoje ceremonie. Takie jak poranna kawa w ogrodzie czy niedzielna msza w Sanktuarium Maryjnym w Rozanymstoku.  Nie jestem zaawansowana katoliczką, ale w tym kościele zawsze mogę zebrać myśli a wszystkie toksyczne emocje i problemy z nimi związane pozostawiam przed drzwiami. Cisza, którą można tam zastać jest bardzo kojąca. Jak plaster na ranę. Moja ranę.

Podczas mszy zauważyłam księdza, u którego spowiadałam się przed laty. 

Mówiłam mu, że mieszkam z partnerem i tenże ksiądz usiłował przekonać mnie do instytucji małżeństwa. 

Dziś postanowiłam złożyć reklamacje na sugestie księdza.  Zrobiłam „ jak kazał” a los odwrócił się.  Bo co prawda męża posiadam, ale z mim nie mieszkam.  Malzenstwo nie pomogło.  Ksiądz się pomylił. 

Spowiedź zamieniła się w rozmowę i pocieszanie. Ksiądz utwierdził mnie w przekonaniu, że nie zrobilam nic co mogło by doprowadzić do takiej sytuacji.  

Zalecił mi „rozmowę” z Maryją. Bym do niej podeszła, dotknęła i powiedziała jej co czuje. Zrozumiałam, ze za nim tęsknie.  Za mężem, którego sobie wymarzyłam i wymyśliłam. Za takim, co by mnie kochał i świata za mną nie widział. Za takim co by moje wady zamienił w zalety. Który bronił mnie jak rycerz i trzymał mocno za rękę.  Zawsze. 

Za takim mężem tęsknie.  

Nie wiem czy taki mąż istnieje. Ale o takiego się pomodliłam. 

Dziś była dziwna możliwość w kościele. Święty obraz był nisko i ludzie w kolejce podchodzili by go dotknąć. Dotknąć starego płótna żeby poczuć cud, choćby cząstkę boskości. Podeszłam i ja. 

To moja ostatnia deska ratunku gdy rzeczy przyziemne nie dają ukojenia.

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Wariatka

Nie chce Cie martiwic, ani byc wredna, ale dotkniecie obrazu , ani modlitwa na takie sprawy chyba nie dzialaja. O ile moga zadzialac na cokolwiek poza dodaniem nadzieji i otuchy…