Problem kobiecości

16:29
14.08.2019

Kobiecość nie powinna stanowić problemu… powinna być raczej czymś pozytywnym,  co przyciąga i nadaje charakteru. U mnie jednak wygląda to zgoła inaczej.

Nie mam problemu z samą płcią, lecz z postrzeganiem siebie jako kobiety. Wielokrotnie już w przeszłości mówiłam sobie, że jako facet byłoby mi łatwiej, bo nie miałabym tylu problemów. Nie miałabym może tylu lęków. Może. Prawda jest jednak taka, że nawet największy twardziel się czegoś boi i może przed czymś uciekać, więc moja płeć nie jest powodem moich problemów.

Problemów źródłowych jest natomiast kilka: przemoc w domu, molestowanie na koloniach, matka trzymająca mnie pod kloszem, nieudana inicjacja seksualna oraz moja własna anatomia. Wszystkie te problemy są ze sobą związane i przenikają się nawzajem.

Problem molestowania nie był do końca uświadomiony aż do niedawna. Miałam wtedy niespełna 7 lat i nie wiedziałam, co się dzieje. Ot, kilku wyrostków rzuciło mnie na łóżko, zajęło spodnie, majtki i zaczęli się ze mnie śmiać. Tylko i wyłącznie się śmiali, a ja zamiotlam to wspomnienie pod dywan, tak jak wiele innych.

Co do przemocy w domu, nie dopuszczałam w ogóle do siebie myśli, że to może być patologia. Ot, matka się czasem upije, zbije pasem, nakrzyczy. Do tej pory powstają memy o nieciekawej sytuacji w domu i każdy uważa to za normalne, każdy to w jakimś stopniu przeżył. Prawie każdy dostal kablem po dupie i niektórzy nadal uważają, że jest to prawidłowa metoda na wychowanie.

Problem mojej anatomii jest natomiast szczególny, ponieważ został niedawno rozwiązany. Miałam na tyle grubą błonę dziewiczą, że do penetracji nie mogło dojść. Bolało tak bardzo, że za pierwszym razem aż się poryczałam.  Parę miesięcy temu przeszłam zabieg jej usunięcia, ale strach przed seksem pozostał. Lekarz powiedział, że abym mogła być w pełni zdrowa, muszę współżyć. Ja oczywiście chcę, ale… No właśnie, ale.

Ciekawa jestem, co zrobić, aby się przemóc i w końcu się nie bać. Przez swoje lęki i uprzedzenia, postrzegam swoją kobiecość jako coś obrzydliwego, niepotrzebnego. Boję się, że mój facet też mnie tak postrzega, ale boi się do tego przyznać. W ogóle jest cichy i muszę z niego wyciągać pewne rzeczy. Wielu rzeczy muszę się więc domyślać. Więc co on sobie myśli? Czy jest ze mną szczery, czy tylko tak mówi, żeby zachować mnie przy sobie, bo boi się samotności?

Nie wiem, nie wiem, czas pokaże…

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz