Przygodność

04:37
28.07.2019

Nie wiem czy to przez to, że od jakiegoś czasu staram się próbować nowych rzeczy, czy może mam borderline.

 

Wracałam późno sama do domu. Byłam po dwóch piwkach. Stali niedaleko alkoholowego, norma, ciągle jakieś grupki tam stoją, przezornie przeszłam na drugą stronę ulicy. Jeden z nich zawołał do mnie. A to ciekawostka. To się zdarzyło pierwszy raz. Nie wiem co mnie tknęło, ale w sumie wcześniej po tych piwkach czułam trochę brak towarzystwa, na języku czułam też smak desperacji, więc… Po tym stanie psychicznym, coś mnie tknęło żeby pieprzyć to wszystko i do nich podejść. Raz się żyje.

 

Spędziłam z nim już drugą noc. Obydwie nieprzespane. Pierwsza była cudowna, ale obecna… No, nie tak to miało wyglądać. Trochę sama jestem sobie winna, bo z jakiegoś powodu nie chciałam przy nim spać. A może mój organizm stwierdził, że po prostu nie da rady zasnąć. I tak sobie siedzę, on śpi, ja siedzę bo nie chcę spać, będę później jak zombie. Będę musiała wypić porządną kawę.

 

Najgorsze jest to, że chcę więcej.

 

Borderline? Czy po prostu przyciągam takich a nie innych kolesi bo jestem akurat taka a nie inna? Bo przyczyny przyciągania takich typków może powinnam upatrywać w sobie. Ale to nie jest łatwe, tak zajrzeć w siebie i stwierdzić „aha, przyciągam ich bo jestem taka i taka, teraz to zmienię”.

 

Mam nadzieję, że to się nie skończy źle. Może powinnam wrócić do psychiatry. Może powinnam brać mocniejsze tabletki, takie na borderline.

 

Dzisiaj (tzn wczoraj) oglądałam filmiki dot. borderline, by się dowiedzieć jak to dokładnie wygląda. I się boję, bo sporo objawów do mnie pasuje.

 

Przygodny seks… Autoagresja… Huśtawki nastroju, które miałam od gimnazjum, od okresu, kiedy miałam depresję. Nieleczoną. Kto wie, może gdy przeszła depresja, zostało powikłanie w postaci borderline’a.

 

Siedzę w drugim pokoju. Nie chcę żeby wstał. Bo sobie pójdzie. Bo zostanę sama.

 

Borderline jak się patrzy…

 

Czy nie?

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz