Psychoterapia dająca….nic

19:32
14.11.2018

Najgorsze dla mnie w psychoterapii było to, że po jakimś czasie działała jak tabletka placebo. Lubiłam chodzić i sobie pogadać. szkoda tylko, że za taką kasę. Czy to mi coś dawało? Pewnie nie więcej niż rozmowa z „koleżanką” z grupy na fb. Terapia była fajna i dawała rezultaty, kiedy pokazywała i uświadamiała mi skąd to wszystko u mnie się brało. A potem było to tylko pieprzenie o szopenie. Za 130 zł/godzina. Ale byłam od tego uzależniona i myślałam, że to właśnie to gadanie trzyma mnie w pionie. Po jakimś czasie czułam się jak dojna krowa. Moi terapeuci w 100% profesjonaliści, którzy na dyskretny dźwięk przypominający o końcu sesji byli gotowi przerwać mi w pół zdania i 2 szybkimi podsumować całe moje godzinne paplanie działali mi coraz bardziej na nerwy. Rezygnowałam wiele razy, zmieniałam psychoterapeutów. Najbardziej idiotyczne wydawało mi się opowiadanie każdemu od nowa całej mojej życiowej drogi. To było komiczne. Między innymi dlatego postanowiłam założyć tu konto. Nie będę już nigdy niczego powtarzać, bo od tego chce mi się rzygać. Nie mówię, że terapia jest fu i beee. Ja na chwilę obecną nie umiem z niej skorzystać. A co będzie za jakiś czas – to się okaże.

 

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
tompkin

Mocne…i trafia 🙂