Rozczarowanie. Moje uzależnienie.

14:32
9.11.2018

Chciałam się opamiętać, wrócić z pracy wcześniej, przyszykować coś smacznego, potem zafundować nam jakąś odskocznię. Byłam gotowa na wyjście, spotkanie ze znajomymi, cokolwiek. Moja buzia się wygoiła. Weszłam do łazienki, żeby poprawić makijaż, żeby wyglądać lepiej., przypudrować niewielkie przebarwienia. Zbliżyłam się do lustra i zobaczyłam drobne zaskórniki, potem jakieś grudki i nierówności. No i popłynęłam…

Trwało to może 20 minut. Mam taką wprawę w oszpecaniu siebie, że nie potrzebuję wiele. Dokończyłam pilniczkiem, to czego nie dało się usunąć siłą i palcami usunęłam niezdezynfekowanym pilniczkiem metalowym. Zrobiłam to, moje plany mogę sobie wsadzić w tyłek. Zaraz wróci Marcin. Znów muszę się zmierzyć z jego rozczarowaniem. Teraz jestem trochę spokojniejsza. Porobiłam zdjęcia. Wyglądam na nich odpychająco. Zaraz nawalę kilo podkładu. I tak będzie widać zgrubienia, opuchliznę i zaczerwienienie. Z niektórych miejsc będzie sączyła się taka przeźroczysta surowica…będzie wyłazić ponad puder. Błe… ja tego nienawidzę, a co dopiero on.. Znów to samo. Kilka dni na wygojenie przy dobrych wiatrach i znów przemiana w zombie. Wytrzymałam już tyle razy. Teraz też wytrzymam. szkoda tylko, że weekend w domu. A może olać? Niech się gapią.. mieć to w nosie , umalować się, nawet oczy i spróbować udawać, że nic sie nie wydarzyło? Narazić Marcina na taki obciach? Zawsze mówił, ze nieważne, że on się nie wstydzi. Ja mu nie wierzę. Chociaż… może już się przyzwyczaił?

Mam doła. Nie jest to rozpacz i histeria jak poprzednim razem. Po prostu myślałam, że wytrzymam dłużej…

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
EmBov
EmBov

Bardzo Ci współczuję.Cholera, co tu robić? Może leki jakieś na to? Byłaś u psychiatry?

Kunda

Hej. Ja mam podobny problem. Obgryzam paznokcie to mięcha. Wyglądają okropnie i bardzo się ich wstydzę. Też staram się z tym walczyć. Na razie bez skutku. Mam nadzieję, ze nam się uda pokonać te przyzwyczajenia. Pozdrawiam