Klęska w galerii czyli ja i ciuchy

16:59
4.11.2018

Nie piłam w weekend. Za to zjadłam mnóstwo słodyczy 🙁 Coś za coś. Spanie, pranie, krzątanie. Filmy.

W sobotę próba kupienia sobie ubrań. 4h chodzenia i kupiłam sweter i buty. Do butów nie jestem przekonana, a swetra nie mam do czego założyć. Chciałam jakieś spodnie nie-dżinsowe i może sukienkę. Ale w niczym nie było mi dobrze, nic też mnie nie zachwyciło. Nie patrzyłam nawet na ceny za bardzo, bo nie kupowałam sobie nic chyba od roku, więc bez przesady.

Nie mam za grosz wyobraźni, jeżeli chodzi o ubieranie się: nie wiem, co się z czym łączy, co się nosi, co jest odpowiednie do czego, w czym mi dobrze, a czego unikać. Zakupy to dla mnie udręka. Bezpiecznie się czuję tylko kupując trampki lub bluzy z kapturem – niezmiennie, od liceum. Próba kupienia sobie czegoś do pracy, albo w miarę eleganckiego to cieżkie doświadczenie okupione wieloma krucjatami do galerii handlowej i wielokrotnym zwracaniem lub wymienianiem rzeczy.

Dopóki byłam młoda i zgrabna w zasadzie można było założyć byle co – i tak wygladałam dobrze. A teraz nie jest łatwo: coraz więcej trzeba maskować, coraz mniej rzeczy „wypada” założyć. To za krótkie, to za obcisłe. Z drugiej strony ciągle nie etap „puszysta pani” i tego typu sklepy. Już przyjmuję, że nikogo nie zachwycę i nie zauroczę; chcę po prostu wyglądać zadbanie i profesjonalnie. Skromnie, ale z gustem. I mi nie wychodzi.

Może powinnam zainwestować w zakupy ze stylistką? Ale tak to mi się znowuż nie powodzi. Oglądam modę czasem w necie czy kolorowych magazynach, ale albo żadna z tych propozycji mi się nie podoba, albo ewentualnie jakaś jedna rzecz, do której nie mam pojęcia, co dobrać. Widzę na zdjęciach bardzo chude kobiety w dziwnych pozach, z obowiązkowo otwartymi ustami, które mają na sobie np. 3 rodzaje kratek i żółte szpilki. No super, tylko gdzie tak się ubrać? Do pracy? Jakiej pracy? Ratunku…Nie chodzi mi o to, że wszystko ma być szare, ale helou, trochę realizmu!

Tym razem byłam naprawdę cierpliwa i zdeterminowana, ale wróciłam raczej na tarczy, niż z tarczą. Buty nie były mi w zasadzie potrzebne, a sweter niczego nie rozwiązuje. Znowu nie ma co włożyć do pracy. Co za baba ze mnie, nawet ubrać się nie umiem. Może zmierzę się dokładnie i zacznę kupować przez internet? Tylko ja niewymiarowa jestem, wzrostu przeciętnego faceta, długie ręce i nogi.Gdy byłam młoda i chuda przypominałam typ modelki, ale teraz jestem po prostu bardzo dużą kobietą. Ale może na takie też coś szyją i jest w necie? A zmierzyć sobie można spokojnie z domu, a nie pocić się w ciasnych przebieralniach. Spróbuję może. A tymczasem znowu czas wyprasować te same, stare spodnie.

Ale nastrój stabilny, choć martwię się córką. No i nie piłam i pić dziś nie będę. Poza tym nie mam się czym pochwalić.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz