Terapeutyczny bełkot i wodzenie za nos

22:27
12.11.2018

Kilkanaście lat leczenia i psychoterapii uświadomiły mi jedno: NIGDY NIE BEDE CAŁKOWICIE ZDROWA I WOLNA. A co ma powiedzieć taki terapeuta kiedy zaczyna prowadzić terapię? Musi dać pacjentowi nadzieję na uzdrowienie. jedynym realizmem i uczciwością jest wtedy: „nie wiadomo ile to potrwa, bo leczenie czasem jest kilkuletnie”. Nie wierze w możliwość całkowitego wyleczenia. To nie wyrostek robaczkowy, który można wyciąć, albo sraczka na którą zadziała smecta. Nerwica lękowa, uzależnienia.. to przecież nie dotyczy każdego. Człowiek musi mieć określoną wrażliwość, predyspozycje do tego problemu. Nie poznałam jeszcze nikogo, kto wyleczyłby się raz na zawsze. To jest najgorsze, że wprowadza się nas w błąd. Celowo. Mówiąc, że się da… a potem człowiek ma jeszcze większe wyrzuty sumienia, że jednak JEMU się nie udało. Wini siebie i doszukuje się swoich błędów. No jak to? Przecież byłem wyleczony? Co u diabła jest ze mną nie tak? Za mało się staram? Jestem za głupi? Nie! Nie jesteś człowieku za głupi tylko borykasz się z takim gównem, którego nie pozbędziesz się nigdy! naucz się więc z nim żyć, zaliczać okresy, kiedy wzmagają się objawy i utrudniają Ci życie. Zaakceptuj, nie wypieraj i nie licz na cud uzdrowienia. Jedyny sposób to nauczyć się grać w tę grę! Odpierdala? To do psychiatry! Jest lepiej? I czujesz, że dasz radę bez leków? Spoko, skonsultuj z lekarzem i powiedz ze chcesz odatawic..Słuchać siebie. Szkoda, że taka mądra jestem dopiero po tylu latach szarpania się. Masz dołek? „Normalni” też je mają.. Nie z każdym drobiazgiem leci się do psychiatry. Próbuj poradzić sobie sam, ale nie za długo. Nie dajesz rady? Leki? Psychoterapia? Szukaj.

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz