Tonący brzytwy się chwyta…

20:40
1.12.2018

Dlatego też we wczorajszy andrzejkowy wieczór zadałam jedno pytanie dla tarota (tarotowi?). Dlaczego tak jest, że jak chcemy wierzyć w te dobre wiadomości to uznajemy, że to się zdarzy, spełni, tak będzie – bez dwóch zdań. A jak są to złe wieści to następuje proces wyparcia, stwierdzenia to tylko karty, wróżba, generalnie bzdury… A ja wierzę, że my do śmierci będziemy razem!!! Nic i nikt nas nie rozłączy! Pokonamy wszystkie przeszkody! Jesteśmy sobie przeznaczeni.

I co teraz? Wypieram, wypieram, wypieram… Zamiast do tarocistki muszę iść w końcu do psychiatry.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz