Uzależniona od pisania?

07:06
6.11.2018

Właśnie tak. Piszę wszędzie: w sklepie, w metrze, w kiblu. Liczba moich wpisów jest ogromna w porównaniu z innymi. Może dlatego, że zawsze lubiłam pisać? Może dlatego, że czasem trochę mi lepiej, jak sobie napiszę i uporządkuję myśli? Ale nie zawsze. Czasem robi mi się gorzej i czuję się jeszcze bardziej żałosna. Czy ogólnie mi to w czymś pomaga? Nie wiem. Nie umiem ocenić.

Dziś po pracy mam grupę. Uczucia ambiwalentne. Teraz postaram się nie mówić, a bardziej słuchać. I nie pobeczeć się, bo to nieestetyczne.

Jak się dziś czuję? Smutno. Widzę swoją twarz w lustrze i nie mogę uwierzyć, że przez pół roku tak zbrzydłam. Serio. Nawet jak się starannie pomaluję, to ledwo mogę na siebie patrzeć. Myślę, że to nie tylko czas, a stres i zmęczenie pracą. Wcześniej rzadko bywałam taka zmęczona. Chodziłam po pracy uprawiać sport nawet kilka razy w tygodniu. Teraz jak wracam, jestem wykończona i pierwsza myśl jest taka, żeby natychmiast się położyć i przespać godzinę chociaż. A potem wiadomo, jaka myśl. Postawić się na nogi alkoholem.

Czy jest na to jakaś rada?

1. Rzucić tą pracę w cholerę, zrobić miesiąc-dwa przerwy na regenerację i szukać innej.

Ale: wszyscy mnie potępią: mąż, mama, będzie gadanie, jaka jestem nieodpowiedzialna, że mój mąż haruje itp. No i co, jeśli nic nie znajdę i wyląduje w domu na rok? Bez kasy. Będe czuła się okropnie.

2. Iść na zwolnienie na głowę na miesiąc i odpocząć, zrobić badania, odrobić zaległości zdrowotne.

Ale: w kadrach będzie, że od psychiatry, poza tym jest nas mało, wszystko spadnie na dziewczyny.Będę miała dyskomfort.

3. Poprosić o urlop bezpłatny na miesiąc-dwa.

Odpada, za mało nas. Nikt mi nie da. No i kasy szkoda.

4. „Po prostu” zmienić tą cholerną pracę.

Jasne, od przynajmniej 5 lat próbuję. Dzień zaczynam od przeglądu ogłoszeń, a jak spotykam kogokolwiek, zawsze jakoś tam wspomnę, że SZUKAM PRACY. A znajomych w środowisku zawodowym mam mnóstwo, wiele osób się do mnie zwraca i chce utrzymać kontakt. Bo jestem przyjazna i pomocna w wielu sprawach. I co? Dupa. Zero, przecinek zero propozycji.

5. Przyjść nawalona do pracy. Wywalą mnie wtedy i luz. Albo wyślą na leczenie.

Nie no, tego nie zrobię.Jeszcze tak źle nie jest.

6. Dać w mordę mojej szefowej. Wtedy wylatuję z pracy dyscyplinarnie.

Może uda się uniknąć tego scenariusza, choć nie mogę go całkiem wykluczyć…

Jaki wniosek? Sytuacja jest bez-na-dzie-jna. Super wniosek, jak na tyle pisania. No nic, zaczynam się szykować i postaram się przynajmniej nie spóźnić.

 

8
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Elkael

No właśnie, można popaść w kompleksy jak widzi się jak tu ludzie piszą. EmBov też uważam, że masz talent, choć jestem raczej umysłem ścisłym i żadnym autorytetem w tej dziedzinie. ..

elemele

Aż się zarejestrowałam jak zobaczyłam tytuł, żeby dodać komentarz u Ciebie 🙂 Czytam Twoje wpisy z prawdziwą przyjemnością, wszystkie! I ze współczuciem również (córki i mąż :/). Świetnie piszesz!!! – wiem, co mówię, jestem po polonistyce
Opcja 6 :))
Emma Bovary – powieść 🙂
Kibicuję ci po cichutku! teraz już nie z ukrycia 🙂

zielonysmok

No widzisz, ja chyba tez sie uzaleznilem. Ale mnie to naprawde pomaga. Popelnilem jednak jeden blad. Udostepnilem swojej zonie te strone i zapisywalem jako szkice… Potem zone wywalilem z zaufanych bo przeszkadzalo mi to troche. Ale wniosek taki, ze raczej nie powinno sie pokazywac tych wpisow nikomu bliskiemu.