12:29
11.01.2019
Na razie udaje mi się zachować trzeźwość. Koleżanka po fachu przepisała mi leki. Wzięłam 2 tygodnie zwolnienia. Nie wiem, czy chcę terapii. Raczej się nie zdecyduję. Już przez to przechodziłam, niczego nowego się nie dowiem. Pojechałabym w góry, ale mąż nie może wziąć wolnego. Ja właściwie też nie mogłam. Na przyszły tydzień umówionych miałam prawie 60 osób. Ale nie dałabym rady. Nie czuję się z tym komfortowo. Muszę mocno wziąć się za siebie, żeby móc pomagać innym. To za duża odpowiedzialność. Tym bardziej z moim problemem mogłabym mieć ogromne...

00:24
18.12.2018
Wróciłam do picia. Nie chciałam tego pisać, ale taka jest prawda i pisanie nie miałoby sensu, jeśli nie umiałabym tego przyznać. Czuję się okropnie. Mam wyrzuty sumienia i bardzo się winię. Bo to ewidentnie mój błąd, moja chwila nieuwagi i słabości. Nie jest łatwo ciągle się pilnować, być na świeczniku, pracować pod presją i próbować zadowolić otoczenie rekompensując przy tym straty za popełnione niegdyś błędy. A teraz się tłumaczę. Babcia i matka ze mnie słaba, ale nie pozwolę, aby ucierpiał któryś z moich pacjentów. Tak, lekarze też mają problemy....

06:58
23.11.2018
Dzień dobry zła matko, babciu i żono! Witaj pijąca wieczorami alkoholiczko, która runęła na twarz po 3 latach życia z dala od nałogu. Tak bardzo czuję się przegrana. Powielając schematy i idąc wydeptanymi ścieżkami, które prowadzą do życia, którego nie chcę. Odgradzałam się od niego jak mogłam. Ale takie zmory chodzą za człowiekiem. Są w głowach wszystkich bliskich i atakują znienacka. Jest wcześnie, ale za późno, żeby krok do tyłu pozwolił udawać, że nic się nie stało. Szkoda. Tak, jestem przegrana. Nie muszę już udawać i starać się. Syzyf też się...