00:46
15.01.2019
Chyba jest mi lepiej. Latwiej opanowac atak paniki. Wykonuje obowiazki domowe, wychodze z domu, probuje byc matka. Nie wiem, co bedzie ze mna dalej. Te leki dzialaja, ale przynosze zmeczenie i tak wielka obojetnosc. Nikogo nie kocham w tej chwili. Na niczym mi nie zalezy. Robie co powinnam. Moje zycie jest smutne. Lekarz stwierdzil, ze musze zwiekszyc czestotliwosc spotkac terapeutycznych, spytal tez jak zapatruje sie na leczenie w szpitalu. Nie chce do szpitala. Nie pojde tam nigdy, kojarzy mi sie z chorymi groznymi ludzmi, ze zlym traktowaniem nacpanych pacjentów...z jedna wielka paranoja....

20:05
3.01.2019
Nie obchodzi mnie nic. Usypiam przed tv, jako matka i zona nie udzielam sie wcale. Nie gotuje, nie sprzatam, zloezcze sie i niczego nie pragne. Uslyszalam wczoraj ze pozwalam sobie na to, na co moge. Gdyby nikt za mnie nie przejal obowiazkow rodzica latwiej byloby mi sie zmobilizowac i przestac uzalac? To bylo przykre stwierdzenie, ale moze cos w tym jest. Mialam pisac, bo wszyscy mowia ze to pomaga, ale nawet na to nie mam...

16:36
25.12.2018
Nie bylam w stanie przygotowac swiat. Cale swieta znosze ze stolu potrawy przy ktorych nie kiwnelam nawet palcem... A potem znow wynosze je na stol. Jestem nieobecna. Lęk przeslonil mi doslownie wszystko. Nic nie ma sensu. I nic sie nie liczy. Czuje sie jakbym czekala na...