Walka z pokojem

00:07
27.03.2019

Patrzyłam dzisiaj na mój zawalony, nieuporządkowany pokój. Zupełnie jak moje życie. Może wygląd pokoju, mieszkania, odzwierciedla życie jego właściciela? U mnie jest tak: półki na wysokości głowy i korpusu są ładnie, minimalistycznie ozdobione. Na wysokości nóg – na podłodze – mnóstwo toreb, pudełek. Rzeczy poupychane w szafie, szafkach i szufladach, upchnięte w każdy możliwy kąt… Coś w tym jest. Przed ludźmi gram pogodną osobę, bliskim się nie zwierzam, zawsze mówię że wszystko jest ok. Jak matka widzi, że coś jest nie tak, oczywiście ma wtedy rację, albo jak zdarzy jej się złapać mnie na płaczu, mówię jej tylko żeby się nie martwiła, że mi przejdzie. Tymczasem jestem zawalona problemami jak te szafki rzeczami. Mam w nich stos książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, materiałów do przeszycia, gazet do przeczytania, wszystko leży i czeka na nie wiadomo kiedy… Moje życie też czeka. Aż wezmę je w ręce. Czeka tak już wiele lat.

 

Dzisiaj nie mogłam patrzeć już na ten pokój. Stanęłam w progu, do głowy wpadło parę pomysłów co z czym zrobić, poszłam za ciosem i niewiele myśląc zaczęłam działać… Zaczęłam o 13. Skończyłam o 23. Jestem padnięta. Boli mnie kręgosłup. Uprzątnęłam parę szuflad, ułożyłam parę rzeczy. Nic nie udało mi się wyrzucić, poza jakimiś papierzyskami. Kilka rzeczy odłożyłam, żeby komuś oddać. Nadal tonę w rzeczach, ale chaos jest mniejszy.

 

Najgorzej z ubraniami. Co druga rzecz w jakiś sposób nie pasuje, wrzucam je do torby z myślą, że to się przerobi. Tylko żebym jeszcze faktycznie się za to zabrała…

 

A co trzecia rzecz tak naprawdę byłaby ok, tylko ja sobie wmawiam, że takiej jej nie założę. Bo mam kompleksy. Unikam większych dekoltów, bo piersi za małe, wolę je zakryć bluzką niemal pod szyję. A to nie wystarczająco chuda jestem, brzuch wystaje, to nie założę i obcisłej sukienki. Mimo że piękna. A to tu i tam też coś nie tak. Jeden ciuch za duży, drugi za mały. Przeraża mnie, jak mało mam ubrań dobrze dobranych rozmiarem…

 

Ale tak to jest jak się zbiera ciuchy z myślą o nauce szycia, a potem maszyna leży, a zbieranie wchodzi w nawyk… nałóg… Cóż, każdy musi jakiś mieć…

 

Ale ja już tonę.

 

Jutro kontynuacja walki z pokojem.

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
HowToBeFree

Chyba masz rację z tym, że pokój odzwierciedla życie jego właściciela. Mam bałagan w pokoju i w życiu także. Chciałabym mieć możliwość powiedzenia Tobie, że te kompleksy są niepotrzebne. Że jesteś piękna i wskazać Twoje atuty. Bo KAŻDY jakieś ma. Też zawsze miałam kompleks małych piersi, bo miseczka A, ale nauczyłam się je eksponować na ile mogę. Kwestia poukładania w myślach, polubienia tych „wad”. 🙂 Nie wiesz nawet, jak bardzo zazdroszczę Ci swojego mieszkania. Nie mam babć, które zostawiłyby mieszkanie w spadku. Trzeba samej, z pomocą rodziców, na to zapracować. 😉 Trzymaj się cieplutko i wierzę, że poukładasz sobie pomalutku… Czytaj więcej »

young-woman27

Hej! Fajnie, że postanowiłaś zająć się uporządkowaniem swojej przestrzeni życiowej. Doskonale rozumiem chęć pozbycia się wielu rzeczy, co w tym roku udało mi się zrobić, bo na początku stycznia bodajże, jechał u nas taki samochód, który zbierał ubrania dla dzieci i biednych rodzin, a że u mnie było i jeszcze nadal jest sporo rzeczy z dzieciństwa, ubrań, jakieś pluszaki jeszcze zostały ale ich mi szkoda oddać bo są ładne i kiedyś dam je może jakimś dzieciom z rodziny w prezencie, ale mimo to zmobilizowałam się i oddałam kilka toreb ubrań i takich dziecięcych i takich dla osób starszych, jeszcze i… Czytaj więcej »