Wątpliwości

10:11
15.07.2019

Czuję, że trochę zderzyłam się ze ścianą. Prawie wszystkie znajomości się zakończyły wraz z końcem studiów. Myślałam, że w kilku przypadkach będzie inaczej, szczególnie, że wyszłam z inicjatywą. Trochę smutne, chociaż na pewno pozytywne jest to, że bardzo się otworzyłam na ludzi.

Ja z liceum a ja z teraz, to dwie różne ja i cieszę się, że walka z lękami i dyskomfortem daje efekty. Może jakoś otwarta na obcych od razu nigdy nie będę, bo po prostu mam taką osobowość, ale chociaż potrafię się odnaleźć.

Mam nadzieję, że na mgr wyciągnę wnioski z licencjata. Zapiszę się też do koła naukowego.

Mam teraz dylemat, co zrobić z A.

Pisałyśmy po mojej obronie. Trzymała kciuki. Zazwyczaj to ona pisała pierwsza. Mam opory przed napisaniem pierwsza, czuję się niepewnie.

Planowałam, że po obronie zaproponuję spotkanie „sam na sam”, ale teraz nie wiem, jak się do tego zabrać. Czy to dobry pomysł w ogóle. Jak kiedyś na pewno nie będzie. I po zaistniałej przykrej sytuacji i po tym, że wszyscy się zmieniliśmy, czas i los zrobili swoje. Odrzuca mnie jednak jej lansowanie się i przechwałki. Chociaż mówiłam sobie, żeby maksymalnie dystansować się do tego i przypominać sobie o swoim silnym poczuciu własnej wartości.

Mam zagwozdkę. Myślałam, żeby się spotkać. Gdzieś można byłoby się zaszyć i pogadać. Tak naprawdę to właśnie spotkanie pokazałoby mi, czy warto sobie zawracać nią głowę i spróbować brnąć w to.

Czy to naprawdę możliwe, by dwie tak różne osoby mogły się dogadać? Nie wiem, co mam robić. Na pewno muszę się przygotować psychicznie i zbudować dużą skorupę, żeby się nie załamać w razie rozczarowania.

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Wiktoria

1. Nic na siłę, jak tego nie czujesz to się nie zmuszaj. 2. Wszyscy się zmieniamy i nic nigdy nie będzie takie samo. 3. Inaczej nie znaczy gorzej. 4. Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz