Z czym głównie mam problem.

13:57
4.02.2019

Mam 27 lat, ukończyłam studia magisterskie, i niestety od tamtego czasu minęło już prawie 3 lata a ja nie potrafię się zmobilizować aby podjąć pracę zawodową…. Boję się prawdziwej dorosłości, samodzielności, całkowitej niezależności a jednocześnie o tym marzę. Na początku twierdziłam, że przecież nie po to kończyłam studia, żeby teraz iść na przysłowiową „kasę do biedronki” i się tam poniżać, podczas gdy moje koleżanki mają super pracę zgodą ze swoim wykształceniem, robią karierę i sobie po prostu korzystają życia. A ja utknęłam. I to na dobre. Po studiach wróciłam do domu rodzinnego i teraz od 3 lat mieszkam na wsi, tu nie mam się z kim spotkać ani tym bardziej gdzie wyjść. Prawie nie wychodzę z domu, a ludzie z pewnością gadają, że siedzę w domu i nie pracuję. Rodzina się mnie przez to wstydzi. Jedynie w okresie letnim mam pracę, bo mój brat ma gospodarstwo i pomagam w zbiorach owoców, więc trochę zarobiłam pieniędzy i nawet mam trochę odłożone, ale co z tego skoro nie potrafię się przemóc i znaleźć pracy, wyprowadzić się? Boję się, że sobie z niczym nie poradzę, zresztą co ja powiem na rozmowie kwalifikacyjnej, że co ja do tej pory robiłam? Jakie są niby moje umiejętności, doświadczenie, zalety i wady? Rynek pracy jest bezlitosny i przykro mi, że żyłam w iluzji, że będzie dobrze, że znajdę pracę w zawodzie itd, i po prostu stchórzyłam…. Kiedyś miałam ambicje, chciałam robić coś ważnego, przeczytałam wiele książek z dziedziny tzw rozwoju osobistego, coachingu i terapii. Chciałam zostać coachem albo terapeutką. Lecz musiałabym wyjechać do dużego miasta sama, i tam sobie poradzić…. Bo w mieście w którym studiowałam nie ma niestety takich możliwości kształcenia w wymienionych wyżej specjalnościach. Lęk przed podróżowaniem samodzielnym, przed tłumem i środkami komunikacji publicznej skutecznie mnie odizolował od swoich marzeń i zamknął w domu….. Jestem sama tak na prawdę. Znajomi zajęli się swoim życiem, kiedyś mnie zapraszali do siebie, namawiali abym poszła nawet do sklepu do pracy na początek itd ale moje lęki nie pozwalały mi w ogóle spróbować. Więc jak ja z takimi myślami o sobie miałabym komukolwiek pomagać? Skoro sama mam prozaiczne lęki? Których w żaden sposób nie potrafiłam zniwelować i pokonać? Jestem młoda a na nic nie mam siły. Nie chce mi się żyć. Moje życie to wegetacja. Przez cały dzień siedzę jedynie przy laptopie i w Internecie czasami czytam książki ale najczęściej oglądam filmy. Kiedyś jeszcze starałam się jakoś dokształcać, czytałam blogi rozwojowe, słuchałam prowadzonych medytacji, autohipnozy w nadziei, że to mnie zmobilizuje doda siły i odwagi do podjęcia działania, niestety tak się nie stało….. Czuję się zawiedziona, że te wszystkie techniki i metody terapeutyczne nic mi nie dały realnie poza tym, że znam teorię. Może gdybym chodziła na terapię a nie tylko o tym czytała byłoby lepiej? Może brakuje mi szczerej rozmowy z żywym człowiekiem? Chciałabym tu od razu wszystko o sobie napisać, o tym co robiłam, jakie wiodłam życie na studiach, lecz są to przykre rzeczy, takie których należałoby się wstydzić…. Jak sobie czasami o tym myślę, to czuję jakby to wszystko było o kimś innym, że przecież ja taka nie jestem i nigdy bym tego nie zrobiła, niestety prawda jest zupełnie inna. Postanowiłam pod wpływem impulsu zacząć tutaj pisać, bo może w którymś momencie coś we mnie zaskoczy, że dłużej tak nie można, że trzeba spróbować wyrwać się z tej matni, że przecież jest jakaś nadzieja, że jeszcze przeżyję coś pięknego, coś dobrego, zakocham się i będę w szczęśliwym związku mając super pracę i realizując się w każdym aspekcie życia, ehhh, chciałabym móc zacząć w ten sposób myśleć. Jeśli ktoś chciałby ze mną porozmawiać, napisać wiadomość to zapraszam. Tymczasem.

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Szuzi

Bo niestety nie kazdy ma taki sam start. Jednym przychodzi wszystlo latwo, a inni musza sie starac i wyciskac z siebie 7poty. Fajnie, ze zaczelas pisac. Na pewno zaskoczysz. Nie chodzi o cudowne uzdrowienie, tylko o samoswiadomosc, mozliwosc wyrzygania wszystkiego co nas uwiera…i zmobilizowania sie. Historie innych tez mobilizuja. Tyle, ze tych pozytywnych jest troche mniej, bo kydzie z reguly pisza o traumach i trudnych sytuacjach. Takimi latwiej sie dzielic. Ale pozytywnych historii tez tu jest kilka. I niesamowite jest to, ze mozesz obserwowac te zmiany, ktore naja Ci nadzieje. No i oczywiscie obserwowanie swojego zycia, swoich reakcji z perspektywy… Czytaj więcej »

Bridget

Hej. Witaj w naszym „cudnym” świecie samotności. Powiem Ci tak, mam 40 lat, do niczego w życiu nie doszłam, nie zrobiłam kariery zawodowej, moje wszystkie prace zawodowe były kompletnie nie związane z tym co lubię i tak naprawdę 20 lat spędziłam w firmach kompletnie mnie nie interesujących. Nie wiem jak Cię pocieszyć, bo sama chyba szukam pocieszenia, choć dziś mam takiego doła, że nic mnie nie pocieszy. W każdym bądź razie, spróbuj aplikować do miasta, w którym chcesz mieszkać, i do pracy, w której się widzisz. Nie patrz, że nie masz doświadczenia. Wysyłaj CV, ryzykuj a co będzie to będzie.… Czytaj więcej »