Zła

20:32
28.11.2018

Czuję, że ta sprawa w pracy z odwołaniem szefowej, która zresztą nadal dość mocno mnie dotyka, to dopiero początek. Nie jestem w 100% przekonana do tego, co zrobiłam i rezultat nie jest tak fajny, jak myślałam. Sporo osób ma mi za złe, zrobił się burdel. Osoby nade mną, na których wsparcie liczyłam, w zasadzie dają dupy. To się jakoś w końcu unormuje, wiem. Nie jestem jednak pewna, czy chcę tam być, mam duży niesmak i żal do tych, którzy mówili jedno, a potem szybciutko zaczęli co innego. I jestem ciągle wkurwiona, nabuzowana. Nie poznaję siebie, kiedyś byłam łagodna, wesoła, spokojna. Teraz ciągle slyszę, że jestem silna, odważna, mocna. Już trochę tym rzygam. Chcę wsparcia teraz i kocyka.

Czuję, że dojrzewam do tego, żeby zmierzyć się z tematem małżeństwa. Bo przekroczyłam swoje granice. I teraz będzie łatwiej.

Mój mąż to nie żaden kutas, złamas itp. Tzw. „dobry chłop”. Zarabia pieniądze. Najbardziej na świecie lubi być w domu.Właśnie naprawia klamkę (pijąc drinka). Jest spoko ojcem. Dobrze mu życzę. Chcę, by był zdrowy i szczęśliwy.

Sęk w tym, że go nie kocham. I czuję się z nim za-je-bi-ście samotna. Tak bardzo, że czasem mam ochotę rzucić się pod metro albo zapić na śmierć. Gdyby chociaż chciał tego, co dla mnie jest ważne. A jest to np. zmiana mieszkania. On to ma gdzieś. Ważniejsze są wakacje, narty, łódka ze znajomymi, nowy aparat. Rozpieprzamy hajs i wracamy ciągle do tej paskudnej nory. Jemu nie przeszkadza. Ja nienawidzę każdego metra kwadratowego tego mieszkania. Syf, bałagan, grzyb. Ciasno. On ma to w gdzieś: grunt, że kanapa jest. Ma tam dołek swoim tyłkiem wysiedziany.

Druga sprawa to picie. Ja przynajmniej próbowałam. Byłam na terapii, trzymałam się ileś lat, chodziłam na mityngi. NIGDY mnie w tym nie wspierał, uważał za fanaberie i dziwactwo, przynosił alk do domu i pił. Jak ja dawałam radę?! Nie wiem. Może miałam leki, które działały?  A teraz przestałam i piję. I nie wyobrażam sobie,jak mogę być trzeźwa, jeśli żyję z drugim czynnym alkoholikiem, który ani myśli coś z tym robić. Pije, bo lubi. Gadałam, rozmawiałam. Wie, że ma problem. Ale chce pić i na dodatek będzie to robił w domu. Trzecia rzecz to zero bliskości i seksu. Od lat. Tak, dobry chłop. Serio. Jest też inteligentny i ma fajny zawód. Ale ja się męczę bardzo. Tak mi przykro.

Czuję, że zabiorę się i za to. Będzie bolało i zostanie pogorzelisko. Wiem. Ale też wiem, że jak mam wrócić do domu to przeważnie chcę umrzeć. Czy tak może być?

Chyba jestem strasznie nudna – tyle tekstu i ciągle to samo. Czy komuś chce się to czytać w ogóle? Wątpię. No ale przynajmniej wyrzucam to z siebie.

11
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
madonna

Mój ex był (myślę że cały czas jest) też tzw. dobrym chłopem. Po ponad 20 latach małżeństwa też brak było emocji i się skończyło. Tak naprawdę ja skończyłam bo powodem był ktoś inny. I muszę Ci powiedzieć, że jak jest naprawdę, naprawdę ze mną źle to trochę żałuję. I nie chodzi o miłość. Bo małżeństwo to z czasem nie miłość ale instytucja – zależności, powiązań rodzinno-towarzyskich itd. Pewne rzeczy się kończą, pewne zaczynają. Mogę Cię powiedzieć, że nawet jak już nic nie czujesz i tak będzie bolało.

Szuzi

Tez czytam 🙂 Bez wzgledu na potwierdzenie slusznosci swoich dzialan przez innych…jestem pewna, ze wiesz co robic. Kwestia impulsu lub zebrania sil. Trzymam za Ciebie kciuki.

Okularnica

Mysle ze wiekszosc czyta. Nie tylko pisanie pomaga. Jak czytam historie innych nie czuje sie samotna. Poza tym tutaj mam takie cos ze jak pisze to czuje ze sie tym z wami dziele i nawet jak nie ma komentarzy to wiem, ze czytacie. Moze to tylko takie wrazenie..

parszywiec

czytam

Zaklamana

Ja też zamierzam czytać, ale mam braki więc będę nadrabiać Twoją historię stopniowo. Póki co, myślę, że jak jest po prostu obojętność i monotonia, to można sobie tak żyć. Tylko, że jak komuś tak źle jak Tobie (nie masz ochoty wracać do domu, nie chce Ci się żyć) to ja jestem pewna, że opisując w ten sposób swój stan i sytuację sama dobrze wiesz, co trzeba zrobić.

Bridget

Tak, jak czytam i chcę czytać. Zobacz, jaki krok zrobiłaś w krótkim czasie, że zaczęłaś myśleć o odejściu od męża. To wielka sprawa już pomyśleć, bo zależy Ci na zmianie swojego życia. A to dużo. Do dzieła! 🙂