Zmęczona

14:24
5.11.2018

Jestem mega zmęczona po 2 spotkaniach z udziałem mojej szefowej. Musi być precyzja i tempo, żadnego tam: eeee i yyyy. Tylko ciach ciach. Merytorycznie. Metodycznie. Błyskawicznie. Mam ochotę się położyć. Przebrać w piżamkę, jak przedszkolak, i leżakować.Ale ona się nie męczy. Nie je, nie pije, nie śpi. Zawsze wyłapie każdy błąd czy nieuwagę. Co ona ćpa?! Uciekłam, żeby coś zjeść. Jak wrócę, będzie od niej kilka maili. Obstawiam, że nie mniej, niż 3. W żadnym nie będzie literówki.

Ale nie miałam o niej, tylko o zmęczeniu. Tak sobie myślałam, że zmęczenie to u mnie największy wyzwalacz głodu alkoholowego. Nie złość, nie smutek, nie nuda, nie samotność. Te okupują dalsze pozycje. Zmęczenie powoduje często, że picie wydaje się jedyną opcją, jeśli ma się przed sobą jeszcze trochę czasu do spania. Jak wracam w takim stanie, że nie zauważam, że całą drogę szłam przez miasto i jechałam z wielkim identyfikatorem dyndającym na szyi. Jak gadam przez komórkę rozpaczliwie poszukując w torbie…właśnie komórki. Blada i wymięta. Wtedy. Jedynym.Wyjściem.Wydaje się. Wino. Lub 200.

Trudne to.

***

W domu mąż o 18-ej już po pół litra. Miał wolne i jutro też wolne. Plus samochód w naprawie. Pełne usprawiedliwienie. Na szczęście/niestety nic nie zostało. A ja już nie wyjdę dziś, nie ma mowy. Więc będzie na trzeźwo. Wiem jednak, że gdyby zostało cokolwiek nawet 1 minuty bym się nie namyślała…

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz