00:08
dzisiaj
Żal. Jestem beznadzieją matka, zepsułam się nieodwracalnie. Źle mi to pisać, mówić i w ogóle o tym myśleć, ale nie cierpię swojej nastoletniej córki tak bardzo, że mam ochotę przeklinać, krzyczeć i wyprowadzić się z domu!!! Ja wiem, że to kiepski wiek, hormony, rozchwianie, problemy z dupy wzięte wyniesione irracjonalnie do rangi raka, bezdomności i światowego ubóstwa...i w ogóle...ale już nie mogę znieść tych wiecznych fochów, przypierdalania się albo izolowania, pyskowania, wywracania oczami, sarkazmu, egocentryzmu, lenistwa i srania na wszystko (oprócz...

21:03
wczoraj
Kilka godzin temu zapewnilam sobie rozrywke. Mielismy wyjsc po pracy do takiej milej kameralnej knajpki w centrum. Poszlam przyszykowac sie do lazienki. Zmienilam sobie bluzke, wlozylam spodnice i szpilki. Przypudrowalam policzki i nos, zeby sie nie swiecic. Bluzka niestety miala za duzy dekolt. Za duzy jak dla mnie bo zza niego wygladaly rany, dzioby i blizy. Jezu, jak ja paskudnie wygladam. Zaniechalam kancerowania sobie twarzy. Przerzucilam sie na to, co moge ukryc. Patrzac w lustro na swoj dekolt i ramiona poczulam sie taka wstretna, odpychajaca...i bezsilna. W przyplywie desperacji...

10:15
wczoraj
Zmiana, albo i nie. Nie wiem, czy coś się zmienia oprócz zmiany stanu cywilnego? Mieszkamy razem dość długo, chyba nic mnie nie zaskoczy. Ta szopka z kościołem zaczęła działać mi na nerwy. Poszedłem do spowiedzi i zostałem przepytany jak gimnazjalista. Ten koleś chciał wiedzieć wszystko (łącznie z tym czy dochowaliśmy "czystości" i co robię w kiblu kiedy siedzę za długo). Nie dostałem rozgrzeszenia. Stwierdziłem, że podpisze sobie wszystko sam. Pieczątkę też sam zrobię. Lubej zależy. Dla mnie duchowo to żadne przeżycie, ot cyrk i tyle. Ostatnio jesteśmy...

20:32
18.03.2019
Przebieram w słowach. Rzeźbię. Próbuję się poskładać, by było lżej. Rozkładam się na czynniki pierwsze. Rozklejam. Rozmowa z psychologiem pięć razy w tygodniu. Dobry czas. Moment. Zdarzenie. Choć boli. Rozsypana próbuję się zbierać. W całość. W punkt. Chcę żyć, a nie tylko istnieć. Ot - moje...

16:29
18.03.2019
Tak, próbuję i wczoraj jakoś mi się udawało...ale nadal mam obawę w sobie i klucha w gardle rośnie. Tak bardzo pragnę być...

15:56
18.03.2019
Żyję dalej. Tak, straciłam męża. Nie chorował, to stało się nagle. Z dnia na dzień zawalił się mój świat. Nie istniały dla mnie plany, nie było przyszłości, a syn stał się obcym człowiekiem. Odwróciłam się od życia. A może to ono odwróciło się ode mnie pierwsze? Mijały miesiące, a ale ból wcale nie był mniejszy. Powszedniał - owszem. W pewnym momencie nie byłam w stanie pracować, gotować, jeść. I odbiłam się od dna. Kilka tygodni temu poznałam mężczyznę. Za szybko? Być może. Zarzekałam się przecież, że nie będę kochać, że nie dam rady....